w Wydawnictwie Naukowym PWN SA i w wirtualnej czytelni iBUK.pl

wtorek, 13 grudnia 2011

AU 2011 - nasi tam byli

W tym roku, z przyczyn ode mnie niezależnych nie byłem na Autodesk University. Czuję się trochę tak, jak musiałby czuć się dziennikarz, który nie dostał akredytacji na konwencję Demokratów czy Republikanów. Dobrze chociaż, że nie jestem Japończykiem. Po chwili zastanowienia uznałem, że nawet gdybym był, to sepuku nie będzie konieczne. Z co najmniej dwóch powodów:
1. Od czego ma się przyjaciół?
2. Możliwe są różne rodzaje AU. Wszechobecny niedawno slogan reklamowy mówiłby: "AU - niepowtarzalne … Za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard."
Osobiście używam karty VISA. Zaś AU może oznaczać np. Amerykański Urlop :)

Pracowite AU
Na moją prośbę, ocenę dwóch zajęć laboratoryjnych (najlepszych jego zdaniem i najgorszych) zgodził się przedstawić Lukasz Drozdz, El – CAD Support Engineer, Autodesk Inventor Certified Professional (2010, 2011, 2012).
Łukasz (podałem jego amerykańskie dane) pracuje w firmie Cellxion (www.cellxion.com). System Autodesk Inventor wykorzystuje do projektowania niewielkich budynków betonowych (pre-cast), budynków stalowych i aluminiowych oraz zintegrowanych przenośnych systemów składających się z: anten, generatorów, konstrukcji stalowych (platform) oraz zwykle budynku, zainstalowanych na ciężarówkach lub przyczepach.
Jego pierwsza ocena (najlepsza sesja) lada chwila, w następnym artykule.
Z Łukaszem w LV 2011. Zwracam uwagę na dymek wyfruwający z mojej głowy. Może to jeszcze nie jest aureola, ale …
Szalone AU
Zamiast ciągnąć laptopa na wózku o godzinie 7 rano przez niekończące się korytarze Mandalay Bay (kanały Wenecji), wsiadałem o 6 rano do samochodu w Dolinie Śmierci, aby zdążyć na wschód słońca na wydmach. Zaraz..., to wychodzi na to, że to z tym laptopem było łatwiej?
No ale Żona pokazała mi wreszcie Las Vegas. Gdzieś ostatnio czytałem, że "Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów."
No to niżej kilka obrazów.
Zapraszam też do lektury artykułów Łukasza o AU 2011 (tym pracowitym).
Pozdrowienia,
Andrzej Jaskulski (http://cadaj.blogspot.com/)
Lovers Point, zatoka Monterey
Czekamy na amnestię
Nie fałszował
Dolina Napa. Computer (na drugim planie) Aided Planning
Dolina Napa, faza realizacji
Dolina Napa. W dzikim winie ...
Nasze cienie na wydmach w Dolinie Śmierci
"Solarium" w Dolinie Śmierci
Stare Las Vegas
Marudziła, że nie mam krawata :( Powinienem się obrazić.
Jednak pojechałem po ten krawat. Lubię tu robić zakupy. Łatwo zaparkować, a w sklepach nie ma tłoku. To znaczy jest trochę tłoczno, od sprzedawców. Gumę wyplułem. Tak radził R.G., J.R. nie spotkałem.


Szalone AU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz